sobota, 4 czerwca 2016

Jack Midle

Nazywam się Carkie Nudson i mieszkam w nudnym miasteczku Tucson. Nigdy nie było tu ciekawie, ze względu na to że większość mieszkających tu ludzi to osoby starsze które bardzo lubią obgadywać mój styl życia, w sumie gadają same na siebie.
Nigdy nie miałam łatwego charakteru co zostało mi do teraz. W szkole siedziałam w oddzielnej ławce i z nikim nigdy się nie przyjaźniłam, nie licząc Pana Cucu, mojego siedmioletniego owczarka niemieckiego.
Nie mieszkam z rodziną, ponieważ ową Bóg mnie nie obdarzył, a nawet jeśli to nie wiem kim są.
Niedawno skończyłam dwadzieścia dwa lata i zmieniłam pracę na bardziej opłacalną - mianowicie: zostałam jedną z opiekunek w oddziale psychiatrycznym.
Straszne?
Zawsze chciałam pomagać ludziom, aczkolwiek miałam na to strasznie dziwny sposób przez który zostałam znienawidzona w gimnazjum.
Dziś mam się wstawić na 8 do pracy więc nie zabierając sobie większej ilości czasu wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i pospiesznie skierowałam się do samochodu w którym aktualnie siedzę.
Zgrabnie wyjechałam z podwórka i wstukałam w nawigację adres ośrodka. Byłam tam dwa razy i nadal nie miałam pojęcia jak jechać.
Godzinna droga minęła szybciej niż myślałam i już wchodziłam na oddział zamknięty gdzie miałam poznać swojego podopiecznego.
Powiedziano mi tyle że do końca nie wiedzą co mu dolega a siedzi tu, ponieważ sędzia stwierdził nieczytelność kiedy oskarżono go o zabójstwo swojej dziewczyny.
Nie chcieli mi powiedzieć jak się nazywa, miał to być dla mnie sprawdzian czy na pewno potrafię rozmawiać z takimi ludźmi jak on.
Wchodząc do jego pokoju poczułam ulgę gdy zobaczyłam że wszystko co się w nim znajdowało było na swoim miejscu, a chłopak który siedział na środku pokoju nie jest skulony w koncie i nie mamroczy czegoś po swojemu.
— Hej, jestem Carkie, możesz do mnie mowić Car, tak będzie wygodniej.  — Chłopak nawet się nie poruszył. No tak, przecież nie wiadomo co mu tak na prawdę jest. — Chciałabyś mi coś o sobie powiedzieć? — Cisza. Czekałam kilka minut, co nie dało żadnych rezultatów. Czułam się lekko skrępowana, co na codzień mi się nie zdarza. — Hm, może chciałbyś ze mną zawrzeć jeden układ? — Cisza. Żadnej rekacji. — Uznam to za tak. — Nadal nic.— Więc tak... Opowiem ci kilka, według mnie zabawnych historii z życia, a gdy potrzebujesz potrzebę skomentowania tego to mów śmiało, okey? —Znów brak rekacji. Zapisałam to dyskretnie w swoim notatniku i dokładnie się na nim skupiłam. Miał blond włosy i było widać że zaniedbał wizytę u fryzjera. Jego brązowe oczy czatowały mnie z każdą sekundą. Niestety nie mogłam dokładnie określić jego postury, ze względu na to że siedział a biały strój, który dostaje każdy z nich zakrywał część jego ciała.
W pokoju panował porządek. Łóżko było ładnie zaścielone, okno z kratami wydawało się być czyste. Na biurku leżałam zeszyt a na nim długopis. Obok biurka była niewielka szafa bez drzwiczek, dzięki czemu widziałam że jego ciuchy, a raczej zestawy czarnych i białych skafandrów (koszula, spodnie) są staranie ułożone.
Czarne tenisówki obok szafy nie były najczystsze, a na szafce obok była szczoteczka do zębów i książka. Zdecydowanie perfekcjonista.
—Nie zamierzasz się odezwać? —Cisza. —W takim razie ja będę mówić. — Siedziałam u niego i opowiadałam niestworzone historie które przepisywałam na siebie i miałam nadzieję że cokolwiek go rozśmieszy albo wzbudzi jakąś reakcje. Niestety nawet to się nie stało.
Siedział tam nieruchomy, bez żadnych emocji. W pewnym momencie myślałam że nawet nie oddycha.
— Mam jeszcze całkiem ciekawą historię którą jestem skłonna ci dziś powiedzieć. — Uśmiechnęłam się do niego co i tak nie przyniosło żadnych rezultatów. — Kiedyś, gdy byłam mała poznałam takiego chłopaka jak Jack Midle. Był ode mnie o kilka lat starszy. Chodziłam wtedy do czwartej klasy a on chyba do siódmej, w każdym bądź razie nieważne. Kiedyś do niego spróbowałam zagadać ale to nie wyszło. Byłam w nim na prawdę zakochana, natomiast on nie robił sobie z tego nic wielkiego. Kiedyś powiedziałam mu jakie mam zamiary wobec niego i niestety musiałam spotkać się z odrzuceniem. Po tym wydarzeniu trzymam ludzi na dystans, a jemu.. Oh, zgoliłam połowę głowy. — Zaśmiałam się. Nie wiedziałam że aż tak mogę nakłamać. — Nie chcesz mi nic powiedzieć? — Znów cisza.— Dobrze... Niedługo zbliżają się zajęcia gimnastyczne na które jesteś zaproszony. Pójdę już, do zobaczenia jutro. — Pomachałam mu przed twarzą ręką, myśląc że coś to da.
Około dziewiętnastej byłam już w domu szykując się do spania.
Ten dzień na prawdę mnie wyczerpał, w sumie to chyba nie dzień a pół rozmowa z moim pacjentem.
Strasznie chciałabym abym nie musiała nawet prywatnie, sama do siebie mówić tak oficjalnie tylko po imieniu lub nazwisku, którego nie znałam.
Niepodoba mi sie tam praca. Mają dziwne zwyczaje radzenia sobie z pacjentami czy zatrudnianie nowych osób.
Teraz nie mogę się juz wycofać, nie ze względu że mam miesięczny okres próbny tylko z tego powodu że chcę poznać tego chłopaka i mu pomóc, czyli zrobić to, czego jeszcze nikt nie potrafił zrobić.
— Dasz radę Carkie...— Mruknęłam sama do siebie zanim pogrążyłam się w śnie.
_____
Jak podoba wam się opowiadanie?
Mam nadzieje że czytacie coś nowego i coś czego jeszcze nie ma w fabułach fanfiction.
Buziaki, Sadxi.;) Rozdział nie jest sprawdzony.:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz