Byłam gotowa do działania. Przekraczając po raz drugi próg ośrodka myślałam że dziś będzie inaczej, w końcu się przełamie i zacznie mi mowić o sobie.
Witając recepcjonistkę odebrałam klucze od jego pokoju i szybkim krokiem podeszłam pod wskazane drzwi.
Odkluczyłam drzwi i zaparłam dech w piersiach gdy zobaczyłam jak wyglada jego pokój..z Wszystkie rzeczy leżały na ziemi, materac został pozbawiony prześcieradła które chłopak aktualnie rozdzierał na strzępy. Rzucił się na drewniane łóżko siedząc w jego kącie. Co mam teraz zrobić? Czemu nie sprawdziłam wizjera i nie zaczekałam?
Odkluczyłam drzwi i zaparłam dech w piersiach gdy zobaczyłam jak wyglada jego pokój..z Wszystkie rzeczy leżały na ziemi, materac został pozbawiony prześcieradła które chłopak aktualnie rozdzierał na strzępy. Rzucił się na drewniane łóżko siedząc w jego kącie. Co mam teraz zrobić? Czemu nie sprawdziłam wizjera i nie zaczekałam?
— Cześć, przepraszam ale... — Przestałam gdy skrzyżowałam z nim wzrok. Patrzył na mnie morderczym wzrokiem. Mimo to, nie było żadnej innej rekacji. - Mogę zostać? Głupie pytanie... —Po co mam się go pytać, skoro jego odpowiedzią była jedynie cisza i morderczy wzrok. Nie mogę się poddać. — Dziś opowiem ci jedną historię o mojej przyjaciółce. Nazywała się Leanie McCullen, może znasz?— Nic. —W każdym bądź razie... Kiedyś pojechałyśmy nad jezioro ze znajomymi. Leanie była bardzo podekscytowana że rodzicie jej na to pozwolili i powiedzieli że może wrócić kiedy chce. Oczywiście, nie wszystko poszło tak jak sobie to wymyśliła. Nie chcąc cię trzymać w niepewności, Lea postanowiła zabawić się za te wszystkie lata które przesiedziała w domu... Był tam jej były chłopak, Travis. Chciała na nim wywrzeć zazdrość więc zaczęła się obściskiwać z Brianem, który nie miał nic przeciwko, mimo tego że jego dziewczyna śpi w namiocie niedaleko nas. Lee trochę poniosło i bardziej naparła swoim ciałem na chłopaka wpadając do jeziora. Uwierz, ta historia utrzymywała nas kilka dni przy śmiechu! —Spojrzałam na chłopaka. Nic się nie zmieniło.
— Słuchaj...—Mruknęłam lekko skrępowana.— Skoro nie chcesz mojej pomocy, powiedz cokolwiek. — Może tak go zmuszę do działania. — Jutro sobota, więc masz wolne od mojego gadania do niedzieli. Skoro dociera do ciebie, chociaż odrobine tego co do ciebie mówię zastanów się porządnie, czy warto odrzucać czyjąś pomoc. Chce dla ciebie dobrze, wszyscy chcemy ale musisz się nauczyć to akceptować i korzystać z tego. Dobra, powiedziałam to co miałam powiedzieć, do poniedziałku.— Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z pokoju.
Sprawdziłam dokładnie czy zamknęłam jego drzwi i odeszłam.
Walczyłam z chęcią żeby spojrzeć na wizjer, aczkolwiek powstrzymałam się, nie chcąc nadużywać jego prywatności, jak wszyscy inni.
Sprawdzała pocztę dokładnie analizując każdą wiadomość. Pracowała rownież jako naczelny w firmie brukowej i to do niej należało aby każdy z nich dostał swoją odpowiedź. Jeden list szczególnie zaciekawił dziewczynę.
Droga redakcjo. Właściwie, może nie powinienem pisać ale czuje że to właśnie wy mi odpowiecie na to pytanie. Co jest nie tak z ludźmi? Dlaczego tak wiele oczekuję od drugiej osoby? Dlaczego wzajemnie się ranimy? Jake, Oxford.
Carkie nie czekała długo z odpowiedzią. Włączyła odpowiednie pliki i po chwili już stukała w klawiaturę.
Jake, nie w nas jest problem a w społeczeństwie. Każdy z nas bierze z kogoś przykład i to jest naszym małym problemem, pozdrawiamy - agencja XspeCra.
Wyłączyłam komputer i odpadłam zmęczona na łóżko.
Ten list dziwnie na mnie zadziałał, tak jakby wywierał na mnie stare wspomnienia.
Instynktownie pogłaskałam nadgarstek czując kilka blizn w kształcie kresek. Nigdy więcej.
Dokładnie obejrzałam rękę i byłam załamana.
Była cała w bliznach... Blizna na bliźnie. Nie dość, że wystawały poza kontur skóry to do tego miały nienaturalny kolor za pomocą którego można by je zauważyć. To nie wróci.
Carkie poszła pod prysznic z nadzieją że chociaż na chwilę zapomni o swojej przeszłości.
Nigdy nie miała osoby której mogła by to powiedzieć — wszystko, według niej nie było do poukładania i do pozostawienia w pudełku "wspomnienia, nie otwierać". Nie potrafiła o wszystkim zapomnieć. Mimo tego, że sama się z tym uporała, dobrze wiedziała że to nie koniec. Uzależnienie nie mija od tak, właściwie nigdy nie mija. Skoro byłeś alkoholikiem to teraz nie możesz beztrosko pić piwa, ponieważ choroba może powrócić. Jeden kamień ciągnie za sobą resztę.
Nigdy nie miała osoby której mogła by to powiedzieć — wszystko, według niej nie było do poukładania i do pozostawienia w pudełku "wspomnienia, nie otwierać". Nie potrafiła o wszystkim zapomnieć. Mimo tego, że sama się z tym uporała, dobrze wiedziała że to nie koniec. Uzależnienie nie mija od tak, właściwie nigdy nie mija. Skoro byłeś alkoholikiem to teraz nie możesz beztrosko pić piwa, ponieważ choroba może powrócić. Jeden kamień ciągnie za sobą resztę.
Zanim się zorientowała woda przestała być nawet letnia więc pospiesznie opuściła kabinę i niestarannie wytarła swoje ciało ręcznikiem.
Ubrała mało ładną piżamę i zakryła się kocem po samą brodę. Zamykając oczy pomyślała o Jej podopiecznym.
-Pomogę ci, nawet jeśli ty tego nie chcesz.- I pogrążyła się w śnie.
____
Dziś taki króciutki rozdział :)
Wybaczcie — nie mogę wszystkiego na raz napisać; chcę was trochę pomęczyć!;D
Dziś taki króciutki rozdział :)
Wybaczcie — nie mogę wszystkiego na raz napisać; chcę was trochę pomęczyć!;D
Czy Podopieczny w końcu się przełamie?
Któż to taki?;3
Któż to taki?;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz